Przywołany w tytule cytat z Małego Księcia Antoine'a de Saint-Exupéry'ego przychodzi mi na myśl dość często wtedy, gdy obserwuję postępowanie właścicieli zwierząt na co dzień. Ponieważ zagadnienie odpowiedzialności jest tematem zawsze aktualnym, chciałabym zwrócić uwagę na to, w jaki sposób ludzie traktują swoich pupili. Przywołam zachowania kontrowersyjne specjalnie po to, by w głębszy sposób przeanalizować więź między człowiekiem a zwierzęciem, a także po to, aby zaakcentować, w jaki sposób mentalność Polaków wpływa na traktowanie zwierząt.
Punkt 1 - Pies uwiązany przed sklepem
Przyjęło się, że spacer z psem może zostać przerwany w celu zakupów w sklepie i można zostawiać psa przywiązanego do słupów, ogrodzeń i innych miejsc w pobliżu sklepu. Na ten temat wiele się dyskutuje w gronie miłośników psów i zwykle opinie są takie, że na chwilę - można, ale na dłużej - jest to niedopuszczalne. Wszystko też zależy od charakteru psa. Jeśli jest on agresywny, a nie ma kagańca, trzeba przywiązać go w takim miejscu, z którego nie sięgnie zębami nikogo żywego, ni człowieka, ni innego psa. Według mnie to stanowisko jest jednak błędne. Pies może pod wpływem nagłego impulsu rzucić się na smyczy i zerwać ją. Gdy przechodzę obok uwiązanego psa, a on zaczyna się rzucać na smyczy, czuję się niepewnie. Kiedyś pewna pani zostawiła swojego pupila przez sklepem, a on nagle, znienacka, szarpnął się i chociaż smycz nie puściła, to kłapnął zębami prosto w moją nogę, uszkadzając spodnie i skórę. Pani oczywiście nie wierzyła ani słowem, że pies mnie ugryzł mimo naocznych dowodów, odmówiła pokazania książeczki szczepień i szybko zabrała się do domu. Nie pomyślałam nawet, by za nią iść, więc będąc bogatsza o to przykre doświadczenie, polecam wszystkim pogryzionym zażądać natychmiast okazania książeczki szczepień, a w przypadku odmowy - ustalenia adresu zamieszkania. Jeśli pies nie posiada szczepienia przeciwko wściekliźnie, właściciel ponosi konsekwencje - musi zapłacić mandat, a w szczególnych przypadkach może zostać skazany przed sądem karnym. Ta dygresja ma też na celu ukazanie, że zostawienie psa przed sklepem nie zwalnia właściciela z odpowiedzialności za zachowanie psa. Tym bardziej lepiej podczas spaceru z psem - spacerować z psem, a nie - robić zakupy.
Punkt 2 - To mój pieseczek i on nie jest groźny
Dotyczy to nie tylko takich sytuacji, w której właściciel nawet nie dopuszcza myśli, że pies mógłby pogryźć. Chodzi o coś więcej - o sferę osobistą człowieka. Naprawdę nie lubię, gdy obcy pies do mnie podbiega, zaczyna nachalnie obwąchiwać i biegać wokół. Nawet, jeśli jest to tylko malutka i ciekawska rasa. Gdy byłam dzieckiem, niepozorny mały mieszaniec podchodził, machając ogonem, a gdy ja poszłam dalej, nie zwracając na niego uwagi, ugryzł mnie w łydkę, od tyłu. Wracając do problemu, uważam, że właściciel powinien uważać na swojego psa, zwłaszcza, gdy spuszcza go ze smyczy. Nie chodzi o to, by zabronić psu biegania, tylko o świadomość właściciela, że każdy pies, nawet ten dobry i najukochańszy, może z różnych, niezbadanych (jeszcze?) ludzkości powodów, po prostu dziabnąć, ugryźć, oblizać, zaślinić czy nachalnie molestować innego człowieka. Psie cechy takie, jak oblizywanie i węszenie są naturalne, gdy bawię z moim amstaffem, może mnie obśliniać do woli, bo jest członkiem rodziny. Ale nie chciałabym, aby "obcy" przekroczył granicę mojej nietykalności. Jim Davis, autor sławnego komiksu Garfield, zilustrował tę cechę natrętnej życzliwości psów w niezwykle trafny sposób, przedstawiając relację między tytułowym kotem a psem Odim, w której Garfield zawsze szuka przestrzeni w pobliżu męcząco życzliwego psa.
Punkt 3 - Ależ oczywiście, może pani pogłaskać mojego psa
Z wiarygodnych źródeł wiem, że profesjonaliści w psich dziedzinach nigdy nie pogłaszczą obcego psa "tak po prostu", musi istnieć jakiś głębszy powód. Np. weterynarz próbuje głaskać naszego pupila, żeby spróbować go uspokoić i zapewnić, że żadna krzywda mu się nie stanie. My natomiast, laicy w kwestii psiego behawioryzmu, możemy mieć błędne przekonanie o głaskaniu obcych zwierząt. Niegdyś i ja, widząc zwierzaka, miałam ochotę go pogłaskać i robiłam to bez zadawania pytań właścicielowi, czy można. Teraz jednak wiem, że należy przynajmniej zapytać o zgodę, ale ogólnie lepiej nie pieścić obcych zwierząt. Dlaczego? Przede wszystkim nie wiemy, jak zwierzak na to zareaguje, nawet jeśli właściciel zapewnia nas, że wszystko będzie OK. Ponadto pies może to odczuć jako zachętę do dalszych pieszczot i zabawy, więc będzie podstawiał nam łeb tak długo, aż sobie nie pójdziemy. Dodatkowo zwierzak może później dopominać się głaskania od swojego właściciela i innych ludzi, a nawet reagować agresją wtedy, gdy nie dostanie żadnych pieszczot. Przeciwwskazań jest naprawdę dużo i to z pewnością bardzo mądre, że specjaliści nie głaszczą obcych psów. Mi jednak czasami trudno się powstrzymać ;), zdecydowanie jednak nie pozwoliłabym na to dzieciom - zarówno ze względu na ich brak wyczucia, głębszej wyobraźni, co jest normalne w okresie dzieciństwa, jak i ze względu na niemożność przewidzenia zachowania psa.
Punkt 4 - Ależ ta rana mu się zagoi, znasz powiedzenie - przyliże się jak na psie?
Wiele nieludzkich zachowań, w których ludzie czynią krzywdę zwierzętom, stanowi temat dyskusji w gronie opiekunów, wolontariuszy w schroniskach dla zwierząt, osób zajmujących się adopcją i szerzeniem wiedzy o bestialstwie człowieka wobec zwierzęcia. Są to tematy typu porzucenie w lesie, przywiązanie na pewną śmierć, okaleczanie i chowanie zwierząt bez odpowiednich warunków. Myślę, że warto też porozmawiać o mentalności społeczeństwa, w której zakorzenione są dziwne mity i przekonania na temat tego, że skaleczone zwierzę "jakoś się wyliże". W żadnym wypadku nie wolno zezwolić na myślenie w podobny sposób, nie pojmuję zresztą, jak odpowiedzialny właściciel może wypowiadać takie zdanie? Czy jest weterynarzem i zna się na chorobach zwierzęcych, ranach, dolegliwościach? I chociaż zwykle analizuje się tematy, w których bestialskie czyny oprawców zwierząt są przez większość społeczeństwa potępiane, to o pewnej grupie ludzi, którzy nie dbają o swoich pupili - ale w inny sposób - mówi się znacznie rzadziej.
Nie chodzi mi oczywiście o przypadki karygodnych zaniedbań, gdy widzimy poważne rozcięcie skóry - a nie skaleczenie, czy też drgawki - a nie katar. Te pozornie drobne problemy zdrowotne mogą także prowadzić do śmierci, dlatego trudno mi zrozumieć stanowisko właścicieli zwierząt, którzy po prostu uznają z góry, że samo się zagoi. Zapewne w niektórych przypadkach tak jest, ale czasami właściciel potem wyrywa sobie włosy z głowy, mądry po fakcie, gdy musi zwierzę pochować.
Punkt 5 - Mam psa, kota i chomika, bo taka jest moda
Najbardziej irytują mnie ci ludzie, którzy kupują zwierzęta na pokaz, dla samego faktu posiadania. Dbają o ich zdrowie, wygląd i kondycję, ale przede wszystkim chcą zaprezentować się ze zwierzakiem przed znajomymi lub publicznie, w parku, przed sąsiadami. Zwierzę kupione "pod publiczkę" może mieć głębokie problemy emocjonalne, ponieważ wiele zwierząt wyczuwa w empatyczny sposób brak głębszych uczuć ze strony właściciela. Do tego dochodzi kolejny problem, a jest nim czas. Pewna pani kupiła sobie rasowego kotka i co? Kotek zdrowy, piękny, z czasem zaczął chudnąć i przestał przyjmować pokarm, aż wyjaśniło się, dlaczego. Otóż właścicielka po prostu nie miała dla niego czasu. Podrzucała zwierzaka sąsiadce, rodzinie, a gdy nie mogła, kociak siedział sam w domu przez 12 godzin i dłużej, gdy pani pracowała i bawiła się na parkiecie. Kot, pies, a także każde inne stworzenie czeka na właściciela, nie tylko po to, aby właściciel je nakarmił i pogłaskał - oswojonym zwierzętom przede wszystkim potrzebne jest bycie z człowiekiem, a nie samotna egzystencja.
Punkt 6 - Jego to przecież nie boli, więc mogę szarpać do woli
Tu już wkraczamy w poważniejszy temat, czyli o tym, jak spacerowanie z psem nie powinno wyglądać. Kiedyś byłam świadkiem, jak suczka przysiadła na zadzie i nie chciała iść dalej, a pan ścisnął smycz i zaczął ją okładać po ciele w nagłym ataku wściekłości. Na takie zachowania nie możemy patrzeć biernie. Są telefony alarmowe, przy takim traktowaniu psa ten człowiek nie zasłużył na jego posiadanie. Niejednokrotnie TOZ wkraczał do akcji w takich przypadkach, odbierając zwierzaka nieodpowiedzialnym właścicielom. Nie wolno szarpać zwierzęcia i podduszać, jeśli pies okazuje się bardzo energiczny i ciągnie, można kupić specjalne szelki typu Easywalk do nauki chodzenia przy nodze, można tez spróbować nauczyć zwierzę, jak powinno się poruszać. Zalecaną przez behawiorystów metodą jest zatrzymanie się za każdym razem, gdy pies szarpnie. Jeśli nie mamy na to cierpliwości i czasu, pomocą służą ośrodki szkoleniowe, w których trenerzy uczą psy prawidłowego chodzenia przy nodze.
Mam nadzieję, że wymienione problemy w relacjach właściciel-zwierzę będą stanowić temat do refleksji i dyskusji nad sposobem myślenia o zwierzęciu przez właścicieli zwierząt. Zwierzę czuje ból i wiele innych emocji nawet, jeśli nie potrafi tego okazać. Dlatego przed zakupem, adopcją czy przygarnięciem przybłędy na stałe warto zweryfikować swoje stanowisko na temat bycia odpowiedzialnym właścicielem psa, kota czy chomika.

dingo-shop@dingo.com.pl


esp
Tak, człowiek inaczej postrzega świat, który sam stworzył. Zwierzętom domowym jest co raz trudniej w nim się odnaleźć, a wymagania ludzi ( nie tylko im najbliższych) wobec nich rosną niewspółmiernie do rozumienia zwierzęcej natury. Człowiek się nie dokształca, bo PO CO, a piesek MUSI. Przydały by się lekcje w szkołach prowadzone przez specjalistów (np. behawioryści zwierzęcy) od przynajmniej szkoły podstawowej. Pozdrawiamy z Maksem